środa, 21 listopada 2012

Czasem mi się wydaje, że to dopiero początek tej historii. Ona tak poprstu wróci, tylko zupełnie w innej postaci, osobie, może po prostu na inny sposób ale będzie. Też wam się czasem wydaje, że coś jest skończone, wasz móżg nieodbiera już fal wysyłanych od tej jednej konretnej osoby? Jest obojętny na jej zapach, głos, wyraz twarzy, specyficzny wzrok wbity ze wstydem w podłoge, usta które muskaja delikatnie tylko w marzeniach wasze. To wszystko jakby było bajką, niedokończoną historią którą prosi swojego autora tak bardzo by dopisał kilka stron. Pióro oraz artament zachnięte leżą na wierzchu, otwarta czysta jasnobeżowa strona z poniszczałymi już powoli kartami, lekko zbrudzona moimi myślami, lekko zaczerwieniona rumieńcami magicznych wydarzeń, które nastąpiły totalnie niezależnie odemnie. Tylko sny. Jedyny obszar mojego jestestwa nad którym potwornie nie mam kontroli. Przychodzą całkiem z nienacka, nocą, lub za dnia. Całkiem nieprzewidywalne. Od jakiegoś czasu tylko jeden scenariusz, tylko kilka scen powtarzanych co jakiś czas tak niezmiennie. Aż tu nagle coś innego. Ciepłe, już bez nerwów pretensji ale też cyklu wydarzeń, którego podświadomie niepotrzebuje. Piękny sen chodź nierealny, wiem. Pięknie niedostępny, pięknie wymaginowany, wymyślony przez strone mnie nad którą nie mam kontroli. Która objawia się tylko w nocy tylko gdy moje powiek są tak szeroko zamknięte. Gdy nie czuję kontroli nad niczym innym niż moja wyobraźnia która chula sobie w najlepsze, robi mi na złosć pokazująć coś co nigdy się nie zdarzy, dając mi powód bym uwierzyła, że kiedyś nadjedzie. Swoją relanością, ciepłem, werbalnymi znakami , że to czuję, właśnie tam chce być, właśnie przy nim. Rzeczywistość daje mi inny scenariusz, kompletnie odeminny bieg wydarzeń. Może dlatego żebym wiedziała, że sen to sen a jawa zawsze pozostanie jawą? A może dlatego bym rano otwierając wypoczęto zmęczone oczy myślała, uwierzyła, że byłam gdzie indziej a to już koniec tej podróży? Wszystko jest dla mnie jasne, klarowne, przestrzenne , dobrze zagospodarowane będąc przy tym tylko moją zasługa lecz.. Po co się wahać ? Po co przywoływać coś co już dawno spałiło się doszczętnie, wracać do pewnych zdarzeń tylko dlatego, że nie posiada się żadnych innych równie pięknych, równie dobrych, równie zaspokajających nasze wyobrażenia? A może tylko wydaje mi się, że mam nad tym kontrole tak naprawdę w innej rzeczywistości odkrywam swoje realne pragnienia? Bo pragnę wiele rzeczy tylko większość z nich mam a jego nie. Mieć nie będę, nigdy to pewne. Nie mówiąc nigdy słowa nigdy właśnie w tym jedynym przypadku z pęłna odpowiedzialnością moge powiedziec : Nigdy się to nie zdarzy. Tylko ciepły głos w słuchawce lub mówiący słowa które były zrozumiale tylko dla mnie mogłby mnie przekonać, że to jest realne. Ale nie jest nie będzie, już nie. Już poza mna, już gdzie indziej. Przypomina mi się scena z jednej książki którą kiedys czytałam. Kompletnie nie pamiętam tytułu ani tego co było dalej. Pamiętam tylko mężczyzne, eleganckiego z uroda młodego pieknielnie przystojnego , mającego to coś chodź brzydkiego chłopaka który jedzie samochodem ciemną drogą, popijajać butelke wódki. Na poboczu nie ma nikogo, trzęsie sięcały, dygocze, ma dreszcze bo tak bardzo cierpi. Nagle pojawia się ktoś kto łapie stopa. Jest to osoba znienawidzona przez niego bo wyrządziła mu ogromną krzywde. Pomimo tego, że nie chce, pomimo tego, że kompletnie nie akcpetuje tego co robi. Pomimo, że nienawidzi przebywac z Tą osoboą, zatrzymuje się. Otwiera drzwi bez zająknięcie mówi : - Wsiadaj. Zakapturzona postać wsiada do środka. Jadą. On dalej popija butelke czystej, coraz bardziej będąc pijanym. Jadą. Bez żadnego słowa wyjaśnienia, nienawidząc się, obcują ze sobą. Nie można tego wyjasnic racjonalnie, po co, z jakiego powodu przebywają ze sobą chodź wszystko ich dzieli. Są miliony istnień które dałyby miliardy by nie znaleźli się w jednym miejscu. Ale coś sprawia, że się znajdują. Tylko co ? Zakończe tę historie własną puentą. Nagle dzieje się coś co kompletnie Cie nie rusza, sprawia, że podnosi się temperatura Twojego ciała na kilka sekund. Kilka setnych sekundy w których myślisz - to nie możliwe. Mijają. Zostaje tylko gorzki posmak. Taki gorzko słodki. Wracając do innego świata niż ten w którym uprzednio się znajdowali pojawa się rzeczywistość oraz sen. Wybieram rzeczywisctość z mała, najmniejszą watpliwością. A co gdybym sen mógłby się nią stać? Teraz następuje slowo: Nigdy ?




xoxo <3

niedziela, 2 września 2012

c d l o v e

Czyzbym nie byla wystarczajaco dobra by byc blisko mnie? Warta tylko zrobienia kroku w przod a potem tchorzliwej ucieczki z miejsca w ktorym stalyby juz NASZE stopy. Zostalaby po nim tylko jedna juz ostatnia wiadomosc przeslana elektronicznie .. Moze kiedys odgadne te zagadke. Moze nigdy sie nie dowiem czym tak naprawde idstraszam. Dlaczego dla nikogo nie jestem wystarczajaco dobra do zblizenia sie, oddania w moje rece czastki siebie, swoujego swiata, swojego zycia. By jak puzel dopasowacl sie do mojego; stworzenia wspolnego wielotysiecznego obrazu, ktory oprawimy w antyrame i tak zawisnie na scianie by rozpoczac kolejny. Tesknie za soba, ktora nie mila oporow by ufac. Za soba, ktora czrula cos wiecej niz tylko radosc. Soba, ktora twzyla z kims jednosc. Wszystko w naszym zyciu ma swoj czas. Wiem. Na wszystko przychodzi pora. Byc moze szczescie innych jest dla mnie moim szczesciem, moja jednosciad z ich miloscia. Pragne zawsze kogos kogo nie powinnam, kto jest dla mnie kompletnie niedostepny kto ucieka odemnie sama nie wiem dlaczego. Podczas gdy ja potrzebuje odrobiny bliskosci. Tego cudownego stanu w ktorym nie znalazlam sie juz tak dlugo. Dreszczyku emocji gdy wybierasz z szafy jego ulubiony stroj. Pocalunku tak delikatnego, czystego, naszego, odgrywajacego role tylko na scenie moich ust. Smaku przyzadzanych potraw, zapach jego niepowtarzalnych perfum, koszuli za duzej na Ciebie lub niepasujacej Tobie do szortow czy leginsow. Zmyslowosci, kobiecosci, pozadania, romantyzmu a to wszystko w jego meskich oczach jako najlepsze , najpiekniejsze, jeedyne. Odglos sciagajacych mokasyn alo trampek, widok meskich chudych ramion. Dotyku meskiej, szorstkiej dloni, ktora poruszad Cie za kazdym razem gdy siega po to co w Twoim sercu aktualnie jest najjasniejsze, najmocniejsze, jedyne. Milosc. Ps: wiem, ze triche znowu smece i o tym samym wciaz ale moj zeszyt nie miesci juz moich wpisow.. dziekuje " Sara Pal" za komentarz, za Twoje slowa bo pokazalas mi, ze warto chociazby dla Ciebie dalej tu byc. Swoja historia, dodalas mi otuchy, strasznie sie ciesze ze napisalas. DZIEKUJE <3 Do lektury polecam secik Cafe del mar <3 oddaje klimat tego co chcialam przekazac Kocham was teskniac Princesspauliniet XOXO <3

l o v e

Czasem jedno spojrzenie , jeden smak dzwiek muzyki lub odglos miasta cicho wkradajace sie wspomnienie przenosi nas w swiat przeszloscci. Tesknota. Kiedys byla glownym z codziennych uczuc, ktore mieszkaly we mnie, moim dniu, nocy, poranku oraz kolejnym takim samym wieczorze. Po zamknieciu moich oczu widze siebie z tego czasu. Kiedy nic po za miloscia nie gralo roli, moj film, ktory stworzylam byl typowa komedia romantyczna przesiaknieta do granic mozliwosci uczuciem, erotyzmem, cudowna namietnoscia na dodatek doprawiona szczesciem. To slowo diametralnie zmienilo swoje znaczenie, kompletnie odmienilam je na potrzeby sytuacji w ktorej sie znalazlam. Tesknie. Za usciskiem rak, za muzyka, za wschodami slonca, pachnaca meskim zapachem posciela. Juz tylko odlamki tego co przezylam, jak rozbite na milion kawalkow lustro,przypominaja mi co to jest, co to byla dla mnie milosc. Dlon, ktora swoja delikatnoscia a zarazem meskim usciskiem wplata sie w moje wlosy. Ta sama lub inna dlon lekko oplatajaca moj rozowy od emocji policzek. Dlon,ktorej ksztalt, rozmiar, nietypowy tak delikatny ksztalt paznokci gdzies przelatuje we wspomnieniach. Obraz wolno zblizajacych sie ust, tak lekko, tak jak tylko my chcielismy, tak w jednosc, tak w nas. Chcialabymj by ktos przypomnial mi kim wtedy bylam, co czulam glebok, gdzies bardzo w srodku. Bym poczula meska dlon na swoich ramionach, bym wkladajac jego koszule czula jego subtelny zapach. Bym wiedziala, ze gdy dzwoni telefon ujrze na wyswietlaczu jego imie. Imie, ktore po odwroceniu kolejnosci liter stworzy moje, bo bedziemy jednoscia. Wspolnyym slowem,swiatem, wspolnym mieszkaniem do ktorego codzien bede wracala z innym wyrazem twarzy. Bo kazda nasza wspolna chwila bedzie inna. Przygryzam warge, zastanawiam sie dlaczego tesknie? Jaki jest powod mojej niecodziennej bezsennosci? Moze pragne zbyt wiele? Moze zbyt malo? Chciallabym by poprosil mnie do tanca, nie wazne jakbym wtedy wygladala,d czy byloby to moja najlesza sukienka czy pizamowa suknia balowa, nie wadzne czy w ogrodzie, nad rzeka, na parkiecie wazne w jaki sposob - szarmancko zabawno meski. Objalby delikatniee lecz potem prowadzilby stanowczo kazdym krokiem, do przodu jak przez zycie,. Jak w naszym swiecie.

sobota, 21 lipca 2012

It Is



Powinnam teraz dziwacznie dla innych ludzi bujać się w rytm mojej ukochanej muzyki, którą nazywa się kłótnią robotów przy śniadaniu. Powinnam jak zawsze być królową parkietu zacnie przebierać nogami podczas gdy inni tylko tańczą - ja jestem tańcem. Powinnam ale tego nie robię. Powinnam lecz robię coś innego. Powinnam... W życiu każdego człowieka bądź kobiety jest odpowiedni czas na wszystko. Miłość, przyjaźń, zakochanie, nienawiść, zabawę czy szczęście albo łzy. A co gdy odczuwamy odpowiedni czas na mniej określone zjawisko jakim jest samotność? Nie taka dosłowna, bez ludzi, w odosobnieniu, ciszy pustelnika ale taka samotność uczuciowa. Odpoczynek od myśli uczuć, które ciągle niczym niechciane stacje radiowe zakłucają odbiór ulubionego kanału. Potrzebny jest czas by się wyciszyć, odkryć siebie na nowo, znaleźć rozwiązanie małych i dużych zmartwień. Tylko jak tego dokonać? Zrób coś dla siebie, mówią, owszem zrobiłam wizualnie a wewnętrznie? Medytacja, poddanie się tylko głosowi swojej intuicji czy zamknięcie się w pomieszczeniu gdzie nie słychać nawet odgłosu spadającej kropli wody? Czego ja tak naprawdę szukam, za czym ciągle biegnę, co spędza mi sen z powiek? Samotność. Więc dlaczego w niej tkwię nie potrafiąc wydostać się na zewnątrz, odnaleźć to czego potrzebuję? Nie potrafię odpowiedzieć sobie na tyle pytań a w moim idealnym świecie ze wszystkim sobie radzę, potrafię przezwyciężyć każdą słabość, niczym Pan Złota Rączka potrafię uzdrowić swoje życie. Tylko po raz pierwszy od wieków i dawien dawna chciałabym z kimś to podzielić. Nie wiem jeszcze z kim chodź wiem jaki On jest, jak wygląda, w jaki sposób się uśmiecha. Wiem co kocha a czego tak bardzo nie lubi. Tylko nie wiem jak wygląda i chyba jeszcze go nie znam... Jak temu zaradzić? Jak po prostu przejść do porządku dziennego ciesząc się obecnym stanem swojego istnienia? Kocham swoje życie, kocham to co w nim przeżyłam, kocham każde najmniejsze oplecione ranną rosą źdźbło trawy, każdą najcichszą nutkę wyśpiewaną przez ptaka, który budzi mnie co poranek. Kocham siebie, lecz nie narcystycznie adoruję, moich przyjaciół, swoją prace, możliwości rozwijania swojej pasji ( Chodź tęsknie za wami cholernie ). Każdą porażkę oraz złą stronę zamieniam w dobrą odnosząc przy tym sukces, który po takiej transformacji cieszy ogromnie. Lecz czegoś nadal mi brakuje. Nie wiem czy to moje niespełnione marzenia, czekające w kolejce by się wydarzyć czy po prostu moje ciągłe dążenie do doskonałości. Świadomość iż nie znam na to pytanie odpowiedzi jeszcze bardziej mnie drażni, poszukuję jej być może nie mając mapy na odpowiednią drogę. Idę zawsze krok wcześniej niż później w nadziei, że to pomoże mi osiągnąć cel. Nie wiem czy robię dobrze ; brak mi osoby, która szła by zemną za rękę, pod rękę lub trzymając mnie tylko tak lekko za najmniejszy z palców. Bo tak uwielbiam najbardziej. Może to tylko moje wymysły, może tylko niepotrzebnie zawracam sobie głowę lecz jeśli tak naprawdę z najprawdziwszego mam wsłuchać się w swoje myśli, pragnienia, tego właśnie potrzebuje. Kompletnie nie wiem co z tym dalej zrobić, wiecie, czasem mam ochotę po prostu uciec. Tam daleko , gdzie upatrzyłam sobie dla siebie raj na ziemi. Nie ważne jakby tam było, nie ważne co by mnie tam spotkało sama świadomość bycia tam sprawiałaby, że jestem wulkanem szczęścia i energii. Być może to z tęsknoty za tamtymi miejscami, być może okazałoby się, że to czego wciąż szukam jest obok mnie na wyciągnięcie mojej dłoni lecz ... Wciąż szukam, wciąż tego chce, wciąż pragnę chodź nikomu się do tego nie przyznam za żadne skarby. Za żadne bogactwa, przyjemności, rozpusty i pokusy nie oddałabym swojego szczęścia w męskiej osobie gdybym tylko je posiadała. Wcale nie jest to tandetne wyznanie opuszczonej dziewczynki, która zamarzyła sobie mieć księcia z bajki. Potrzebuje kogoś silniejszego od samej siebie, który nawet zobacząc mnie szarpiącą się z moimi problemami nieszczęściem albo suszarką na pranie, której nigdy nie potrafię rozłożyć tak żeby się po drodze dziesięć razy nie złożyła na moich palcach, weźmie ją ode mnie rozłoży jak należy za pierwszym albo trzecim razem by nie idealizować. Tak po prostu będzie, bez żadnych zbędnych pytań ani wątpliwości pozwoli mi za sobą szaleć, piec codziennie cup cake, robić śniadania by to z kimś dzielić. Bo nawet najsmaczniejsze potrawy w najdroższej restauracji świata lub najsmaczniejszym na świecie krakowskim barze mlecznym nie smakują tak samo. Nie ma tego uczucia biorąc plastikowe lub diamentowe sztućce : Biorę dwa widelce a nie jeden bo już nie jestem sama. Teraz jest czas by się wybawić, wyszaleć zrobić wszystko czego dotąd nie mogłam zrobić. Tylko ja to wszystko już chyba zrobiłam, lista moich niespełnionych zachcianek się skończyła. Co dalej? Właśnie, co dalej? Kolejne pytanie na które nie odpowiem sobie chyba nigdy. Strasznie straszliwie za wami tęsknie, niestety jeszcze nie mogę powrócić, nie mogę jeszcze przekazać wam tego na żywo, a bardzo bardzo bym tego chciała. Czuję waszą obecność cały czas, dajecie mi odczuć, że wciąż czekacie na mnie co jest najcudowniejsze na świecie. Wiecie jak bardzo was uwielbiam, dziękując każdemu z osobna, że poświęcił czas na przeczytanie tego co "tworzę". Wprowadzam trochę kosmetycznych zmian i postaram się zaglądać częściej, jeśli tylko wytwory elektroniczne mi na to pozwolą. A dla wytrwałych nagroda muzyczna na koniec. Ciągle wasza PrincessPauliniet XOXO PS: Chciałam się tylko wygadać <
<3

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Back Again

Nie wiem czy już wiecie z Youtouba , że niestety przydarzyło sie małe nieszczęście w moim życiu i zniknęło wszystko co elektroniczne, co umożliwiało mi kontakt z wami. Więc nawet jakbym chciała to niestety nie dodam ani zdjęć ani filmiku. Tylko czasami jestem na internecie, rzadko.
Kilka razy już sie zabierałam do napisania czegoś dla was, słabo mi to wychodziło. Może bede miała troche zdjęc z imprez więc coś nawet wrzuce..
A tak pozatym dobrze, żyję, tworzę, pracuję wszystko naraz. Szczęście otulona od stóp do głów. Chociaż yniezadobrze się dzieje, ja, wieczna optymistka daje rade. Mam tysiąc wiadomości od was na skrzynce mailowej, i to dowodzi , że jednak jest ktoś to tęskni za mną i wspiera gdy nie dzieje się zbyt dobrze.
Nawet zauważyłam komentarz , że nie wytrzymałam hejtów na mnie więc ściemniłam tą całą historie.. Więc zapraszam do wglądu w policyjne akta aby uwiarygodnić moją wersje.
A teraz troche muzyki i może zdjęć z inspiracją?
Kocham was, to wiecie. Dajcie mi czasu a powstane niczym feniks z popiołów ; )









 <3